Recenzja: Morderstwo w Hotelu Kattowitz
Autor:
Marta Matyszczak

Recenzent:
Ocena:
4

Podsumowanie:

Rewelacyjna komedia kryminalna z przeuroczym kundlem w roli głównej. Miłość, przyjaźń, kiełbaska śląska i oczywiście morderstwo. Świetna zabawa gwarantowana!

Czy może być coś lepszego niż dobra lektura po wykańczającym, nad wyraz intensywnym czasie? Czy istnieje lepszy sposób na odpoczynek po życiowych zawirowaniach i emocjonujących zmianach niż świetna historia, która jednocześnie bawi, wzrusza i trzyma w napięciu?
Morderstwo w Hotelu Kattowitz Marty Matyszczak wpadło w moje ręce w najbardziej odpowiednim momencie. Takiej książki właśnie potrzebowałam, taką historię chciałam poznać i naprawdę żałuję, że piąta część z serii „Kryminału pod psem” była moją pierwszą.
W katowickim hotelu niższej klasy dochodzi do morderstwa. I to morderstwa nie byle jakiego, ponieważ ofiarą jest słynna na cały kraj DJ Dzidzia – piosenkarka klasy mniej więcej takiej samej, jak hotel, w którym zmuszona była się zatrzymać. Władze hotelu, nie chcąc zaszkodzić swojej i tak nie najlepszej już reputacji, postanawiają wynająć prywatnego detektywa – Szymona Solańskiego. Solański wraz z nieodłącznym kundelkiem Guciem i Różą Kwiatkowską rozpoczynają dochodzenie, które tę bezbłędną gromadę prowadzi prosto w ramiona współczesnego showbiznesu. Ale nie samym śledztwem fabuła żyje, bowiem nasi bohaterowie muszą zmagać się także (a może nawet przede wszystkim) z zawirowaniami życia osobistego.
Nie miałam do tej pory styczności z książkami Marty Matyszczak (nad czym szczerze ubolewam), dlatego pierwszy rozdział wywołał u mnie uczucia raczej mieszane. Pies narratorem? „Kolejny cholerny Komisarz Alex czy inny Rex” – myślałam nieco rozgoryczona. Och, jakże się pomyliłam! Gucio, bo o nim mowa, jest najbystrzejszym kundlem, jakiego dane mi było poznać. Ponadto mistrzowsko włada ciętą ripostą i ironicznym żartem, które po prostu zwaliły mnie z nóg. Nie sposób nie uśmiechnąć się na jego wynurzenia o kiełbasce śląskiej czy prostolinijną ocenę rzeczywistości. Jeżeli kiedykolwiek będę miała psa, który będzie umiał mówić, to pragnę, aby władał językiem tak nietuzinkowym, jakim włada Gucio.
Świat schodzi na psy. Nie, w zasadzie to na kleszcze. Na psy to by mu tylko na dobre wyszło.
Nie cała powieść jednak jest opowiadana z punktu widzenia psa. Reszta narracji prowadzona jest trzecioosobowo, ale nie odbiega ona od lekkości i humoru monologów Gucia. I ja wiem, że to jest kryminał i wiem też, że to powinno być w tej książce najważniejsze, jednak mnie o wiele bardziej pochłonęła miłosna historia Róży i Szymona. Nie oznacza to jednak, że kryminalne elementy były miałkie czy nudne. Nic z tych rzeczy! Fabuła toczy się powoli, aby w odpowiednim momencie nabrać tempa, kilka razy zmienić swój kierunek i zwrot oraz, oczywiście, zaskoczyć czytelnika rozwiązaniem zagadki. I choć jest to komedia kryminalna, Marta Matyszczak nie poszła na łatwiznę, więc nic w tej historii nie zdarzyło się przez przypadek. Wszystko ma swoje miejsce, przysłowiowe ręce i nogi, sens i nadzwyczajny klimat.
I jeszcze Katowice, które były tłem wydarzeń wielu książek, które czytałam. Do tej pory jednak żadna z nich nie wywołała u mnie szczerej chęci lepszego poznania tego miasta. Autorka bardzo drobiazgowo opisuje topografię odwiedzanych przez bohaterów miejsc i robi to z zupełnie niewymuszoną lekkością. Morderstwo w Hotelu Kattowitz w ogóle powinno być synonimem niewymuszonej lekkości i humoru.
Marta Matyszczak w swojej nowej książce nie tylko zachęca chyba wszystkim czytelników do przygarnięcia czworonożnego przyjaciela ze schroniska (ja już zaczęłam szukać swojego Gucia!), ale także oddaje swoisty hołd jednemu ze swoich ulubionych (tak wnioskuję) artystów współczesnej sceny muzycznej – Miuoshowi. Każdy tytuł rozdziału pochodzi bowiem z piosenek katowickiego rapera, a jego muzyka niejednokrotnie gra w tle wydarzeń.
Cóż więcej mogę powiedzieć? Jestem szczerze zauroczona i na pewno sięgnę po inne „Kryminały pod psem”, ponieważ Marta Matyszczak powiększyła właśnie nieliczne grono pisarek, które potrafią mnie rozbawić.
Podsumowanie:
Autor: Marta Matyszczak
Tytuł: Morderstwo w Hotelu Kattowitz
Strony: 299
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Moja ocena: 8/10