015. przegląd prasy – women’s i men’s health

Ostatnio z moim ukochanym postanowiliśmy zmienić nasz tryb życia na nieco zdrowszy. Wyrzucić z naszego menu niektóre potrawy z fast foodów i zastąpić je tymi zdrowszymi, więcej się ruszać i inne takie pierdoły, które teraz są bardzo modne. Żeby było bardziej fit i pro, zaopatrzyliśmy się oboje w niezbędne podręczniki – Woman’s i Men’s Health. 
Nie wiem, na ile i czy w ogóle mieliście styczność z artykułami, jakie ta pozycja nam proponuje. Nie jest to w żaden sposób jakiś odkrywczy magazyn. Wiadomo – ćwiczenia, diety, przepisy na dietetyczne śniadanka i obiadki, porady dotyczące zakupów, seksu, podrywania, radzenia sobie ze złamanym sercem etc. Szata graficzna typowa dla tego typu poradników, kolorowo, soczyście, seksownie. Ten właśnie aspekt wzbudził we mnie pewne poruszenie. I teraz proszę, nie zrozumcie mnie źle – nie chodzi mi o zazdrość, zawiść ani inne uczucia, które odgórnie przypisywane są kobiecej naturze. Może ja, czytając swoją gazetkę, też chciałabym oczy nacieszyć widokiem półnagich, męskich ciasteczek? 

Zacznę może od kulinarnej części. Podczas gdy mój mężczyzna zapoznaje się z przepisami na swoje super białkowe podwieczorki, ma możliwość ślinienia się nie tylko na myśl o jedzeniu. Pomijam już to, że potrawy proponowane panom są o wiele smaczniejsze i atrakcyjne niż te przeznaczne dla kobiecej części czytelniczek. Skupiam się na oprawie graficznej. Kącik kulinarny mojego mężczyzny zaopatrzony jest w zdjęcia zaiste pięknych, półnagich modelek, których smukłe ciała pokryte są tylko seksowną bielizną, i które zachęcają go do wytrwania w tej diecie. Leżą na stołach, talerzach, gdzie tylko popadnie, otoczone dobrym jedzeniem i kipiące seksem wśród kalafiorów i wołowinki. Co na to gastronomiczna rubryka kobiecego pisemka? I tu jest mi smutno podwójnie. Nie, że proponują mi do jedzenia zmiksowany z brokułami szpinak, to do tego, żaden wysportowany pan wśród tego szpinaku nie leży! Moje oczy muszą nacieszyć się zdjęciami wszelkiego rodzaju zielonych warzyw, dając mi mocno do zrozumienia, że na wołowinkę w moim życiu miejsca nie ma. Gotowe potrawy sfotografowane są w garnku. Tutaj również nie ma miejsca dla jakiegoś nagiego kucharza. Po prostu sztywne, bezsmakowe, dietetyczne sushi w akompaniamencie szpinaku. No halo! Czy nam się nic od życia nie należy? Że niby kobiety nie mają czasem ochoty spojrzeć na fajnego faceta, który proponuje im zdrowe wiktuały? Może w takiej sytuacji łatwiej byłoby nam przełykać te nieludzkie mikstury. Tym czasem redaktorzy myślą, że przekona nas do tego lodowa sałata czy szczypiorek. No way, honey! 
Przyjrzałam się więc bliżej sekcji, w której mowa o seksie. Tutaj niewiele mnie zaskoczyło. Jak seks to i goła baba, bo tak się to facetom, z resztą słusznie, kojarzy. Panie ubrane w jeszcze mniejszą ilość materiału, szczęśliwe, piękne, cukrowe. Abstrachując – porady średnio skuteczne, jak na mój gust i trochę oderwane od rzeczywistości, ale nie częścią merytoryczną miałam się teraz zająć. 
W Woman’s Health też o seksie jest sporo. Propozycje ćwiczeń, mających na celu wzmocnienie naszych i partnera doznań, propozycje pozycji… i żadnego faceta na zdjęciu. W zamian za to mamy kawałek seksownej kobiety, za brzuch której nie jedna z nas dałaby się pokroić. Oczywiście zaspokaja to moje pewne eststyczne potrzeby, ale czy za tą boginią seksu nie można było postawić wysportowanego chłopaka? Nie wierzę, że to nie sprawiłoby czytelniczce chwilowej przyjemności z patrzenia i czytania. Wytłumaczcie mi, o co im, kurde, chodzi. Bo nie zaprzeczam, że lubię piękne, kobiece ciała, które motywują mnie do ćwiczeń i do działania. Ale sądzę, że klata wysportowanego młodzieńca posiada taką samą moc. Jedyne zdjęcie faceta, które nie

było reklamą męskiej kolekcji z H&M, pokazywało go tyle, że nie jesteśmy w stanie stwierdzić nawet, czy ów młodzieniec jest przystojny i czy w ogóle młodzieńcem jest (patrz zdjęcie po lewej). Czy z nami, kobietami jest coś nie tak? Czy może to kwestia tego, że faceci nie chcą pozować w samej bieliźnie? W sumie jedyne zdjęcia nagich przystojniaków zazwyczaj promują jakieś akcje charytatywne, bądź są częścią eventów uświadamiających np. o raku prostaty. Co się z Wami dzieje chłopaki? Wyskakiwać z koszulek, pokazywać klaty i zarabiać pieniążki, dostarczając nam chociaż trochę przyjemności ze spożywania tego wyśmienitego szpinaku!

Pewne rzeczy muszę wyjaśnić od razu, żeby później nie było nieporozumień. Nie jestem feministką! Nie jestem również zgorzkniałą, zazdrosną babą, która próbuje cokolwiek komukolwiek udowodnić. Nie miałam także zamiaru oczerniać magazynu, o którym mowa w tym poście. Po prostu ten  miałam łapkach, gdy uderzył mnie brak męskiej nagości w kobiecych pisemkach. Teraz tak sobie myślę, że w sumie nienajgorszym pomysłem byłoby zostać kobiecym Hugh Hefnerem i otworzyć erotyczne pisemko dla pań… Co Wy na to, dziewczyny? 
Miało być krótko, a wyszło jak zawsze:)