Kiedy zauważyłam, że mój Pokurcz naprawdę zainteresowany jest książeczkami, postanowiłam poradzić się tych mądrzejszych i bardziej doświadczonych rodziców, którzy swoim dzieciom czytają i którzy wybór pierwszych lektur mają już za sobą. Odzew był niesamowity. I choć w komentarzach przewijały się różnorodne tytuły i serie dla najmłodszych, bezsprzecznym liderem został Pucio. Na Targach Książki w Krakowie zaopatrzyłam więc swojego brzdąca w dwie pierwsze książeczki z tej serii. Uwierzcie mi na słowo – to były najlepiej wydane pieniądze w moim życiu.
Zacznijmy może od dość przyziemnej rzeczy, która dla mnie ma znaczenie ogromne. Pucio i jego rodzinka ratują mi poranki. Poważnie! Kiedy chcę jeszcze chwilę pospać, a Pokurcz zdąży się już naładować, sadzam go koło siebie na łóżku, daję mu jedną z tych książeczek i… śpię! Ostatnio zajmował się „czytaniem” przez półtorej godziny! PÓŁTOREJ. GODZINY. Każda mama wie, że półtorej godziny snu rano przy takim maluchu to niemal jak cała noc. Pucio stał się więc moim wiernym towarzyszem poranków, strażnikiem mojego snu i dobrego samopoczucia. (Należy mieć jednak na uwadze, że Pucio to książka całkiem gabarytowa, zatem nadaje się też do budzenia mamy poprzez pacnięcie jej lekturą przez łeb!). Ale to tylko pierwsza z jego zalet.
Pucio to zabawy logopedyczne dla najmłodszych, stworzone przez Martę Galewską-Kustrę – logopedę i pedagoga dziecięcego, która specjalizuje się w terapii opóźnionego rozwoju mowy i zaburzeń artykulacji dla dzieci. Książeczki te mogą więc być wykorzystywane zarówno do nauki mówienia, jak i w przypadku terapii, kiedy nasz maluch jeszcze nie mówi, a wydaje się, że powinien. Tym bardziej, że autorka zamieściła w książeczkach liczne wskazówki dla rodziców, które mają nam pomóc w zachęcaniu dzieci do powtarzania i nauki nowych słów. Całość została przepięknie zilustrowana przez Joannę Kłos. Obrazki są duże i pełne szczegółów, które na dłuższej przyciągają uwagę dziecka. Co jednak najważniejsze dla mnie, stanowią ciekawą alternatywę dla słodkich ilustracji, którymi zwykle dekoruje się książeczki dla maluchów. Tutaj kolorystyka jest stonowana, realistyczna i pozbawiona zbędnego cukrowania. Może właśnie dlatego tak bardzo podoba się dzieciom i rodzicom?

Pucio uczy się mówić. Zabawy dźwiękonaśladowcze dla najmłodszych

Książka ta przeznaczona jest dla najmłodszych czytelników. Jak sam tytuł wskazuje, skupia się ona na powtarzaniu dźwięków wydawanych przez zwierzątka, przedmioty i ludzi. Na każdym obrazku obserwujemy Pucia i jego rodzinę w codziennych scenkach, którym towarzyszą znane maluchom dźwięki (hau, miał, dryń-dryń, kap-kap itd.), które umieszczono w odpowiednich miejscach. Dźwięki zapisane są grubą czcionką, aby maluch od najmłodszych lat zapoznawał się z zapisem graficznymi w ten sposób przyswajał pierwsze literki. Ogólnie książeczka uboga jest w tekst, który tak naprawdę jest zbędny, bowiem rodzic sam może opowiadać dziecku, co na obrazku się dzieje. Tym bardziej, że wszystkie te sytuacje maluch zna już z własnego, krótkiego, życiowego doświadczenia.
Na końcu książki znajduje się także powtórka z poznanych wcześniej dźwięków, która pozwoli nam ocenić, na ile nasz maluch potrafi się skupić i ile zapamiętać. Efekt może naprawdę zadziwić. Mnie zdziwił i wywołał łzy wzruszenia w moich oczach! Pucio uczy się mówić to książka idealna dla rodziców, którzy chcą w naturalny sposób wspierać rozwój mowy dziecka, stymulować jego pamięć i wyobraźnię.

Pucio mówi pierwsze słowa 

Konstrukcja drugiej książeczki jest równie prosta i przemyślana. Ta skupia się już jednak na pierwszych słowach, które zaczyna wypowiadać przeciętny dwulatek. Zachęca do odpowiedzi na pytania „Kto?”, „Co robi?”, a więc do nazywania czynności i przedmiotów, które pokazane są w zrozumiałych dla dziecka sytuacjach. Pomaga także w samodzielnym budowaniu prostych zdań. Podobnie jak część pierwsza, książeczka Pucio mówi pierwsze słowa zaopatrzona została we wskazówki od autorki dotyczące prawidłowego korzystania z książeczki i jakich błędów unikać. Nie zabrakło również oryginalnych i wyjątkowych ilustracji autorstwa Joanny Kłos.
Mój Pokurcz co prawda jeszcze mówić nie umie, jednak po kilku tygodniach spędzonych z Pucio uczy się mówić, w drugiej książeczce potrafi odnaleźć i pokazać, że tu jest hał-hał, a tam dryń-dryń i że wszyscy robią am!
Podsumowanie:
Autor: Marta Galewska-Kustra
Tytuł: Pucio uczy się mówić, Pucio mówi pierwsze słowa
Ilustracje: Joanna Kłos
Dla dzieci: +1
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Moja ocena: 10/10
Ocena Pokurcza: „Mama! Da!”