Recenzja: Behawiorysta
Autor:
Remigiusz Mróz

Recenzent:
Ocena:
5

Podsumowanie:

Ta powieść bowiem jest niezwykle angażująca i targa emocjami. Inna niż wszystkie (a trochę ich było), które do tej pory napisał Remigiusz Mróz (…)



Wyobraź sobie, że stoisz przy zwrotnicy i widzisz wagonik kolejki, który pędzi w dół po torach, a na jego drodze przywiązano pięć obcych ci osób. Obok ciebie stoi nieznany ci, otyły człowiek. Jeżeli zepchniesz go na tory, jego masa zatrzyma wagonik i uratuje ludzi. Masz tylko te dwie możliwości, co robisz?

Sprawdzenie radykalnych zachowań zwyczajnych ludzi, gdy stają się oni anonimowi i mogą traktować innych przedmiotowo, było założeniem słynnego stanfordzkiego eksperymentu więziennego, którym kierował profesor Phillip Zimbardo. Chyba każdy wie, jak ów eksperyment się zakończył. Stanley Milgram natomiast w swoim eksperymencie rażenia prądem sprawdzał wpływ autorytetu  i otoczenia na działania jednostek. Wyniki obu badań są przerażające, a dla kogoś, kto nie brał w nich udziału wręcz niemożliwe. A jak Ty byś się zachował? Co byś zrobił, mając władzę i możliwość podjęcia decyzji?
Jaka tak naprawdę jest ta mroczna część ludzkiej natury? Do jakich rzeczy jesteśmy zdolni, gdy tylko mamy możliwości? Remigiusz Mróz w powieści Behawiorysta nie tylko stawia czytelnika przed bardzo złożonym dylematem wagonika, ale także formułuje niezwykle trafną diagnozę współczesnego społeczeństwa i ludzkiej natury, która potwierdza poniekąd badania zarówno Zimbardo, jak i Milgrama.

Zamachowiec zajmuje przedszkole, grożąc, że zabije dzieci i wychowawców. Nie przedstawia żadnych żądań, nikt nie wie, co chce osiągnąć, a to wcale nie ułatwia pracy policji. Podobnie jak fakt, że całe zdarzenie transmitowane jest na żywo w Internecie – na stronie Koncertu Krwi, której wyłączenie okazuje się niemożliwe nawet dla najlepszych informatyków i hakerów. Sytuacja staje się bardziej skomplikowana, gdy zamachowiec, mianujący siebie Kompozytorem, każe swoim widzom wybierać, którą z dwóch ofiar ma zabić. Czas ucieka, ludzie głosują…
Gerard Edling to posiadający mroczną przeszłość specjalista od kinezyki – nauki zajmującej się badaniem komunikacji niewerbalnej, z powodu tej właśnie przeszłości został odsunięty od pracy w policji i prokuraturze. Jego obecność w tej sprawie okaże się jednak konieczna. Kompozytor bowiem najbardziej pragnie konfrontacji z legendarnym Edlingiem i to jemu rzuca wyzwanie.
Akcja Behawiorysty wręcz pędzi na złamanie karku, nie pozwalając biednemu czytelnikowi złapać oddechu. Następuje atak za atakiem, giną kolejni ludzie, a śledztwo stoi w miejscu. 

Behawiorysta posiada wiele zalet, jednak za największą z nich uważam odpowiednie dozowanie emocji i trzymające w napięciu tempo akcji. Jest to bez wątpienia genialnie skonstruowany thriller psychologiczny, który poza pogłębianiem portretów głównych bohaterów, emocjonalnie angażuje czytelnika. Autor pogrywa na naszych uczuciach, manipuluje nami i w sadystyczny (tak, sadystyczny!) sposób zmusza nas do wzięcia udziału w Koncercie Krwi.

Osobiście zaliczyłam już kilka spotkań z Remigiuszem Mrozem. Jednak dopiero dzięki Behawioryście pojęłam fenomen tego młodego pisarza. To jest naprawdę powieść na poziomie światowym, jaka jeszcze w Polsce nie powstała. Mocna, krwawa, drastyczna, brutalna, bestialska wręcz i pełna drakońskich scen nie pozwala przejść obok siebie obojętnie. Nie jest to jednak powieść dla każdego i niektórzy czytelnicy zarzucają jej nadmierny sadyzm. Ja natomiast uważam ten fakt za atut, który nadaje opowieści autentyczności. Mróz przestał się z nami patyczkować, podsyłając nam ciekawe opowiastki o wrednej pani adwokat. Tym razem serwuje nam historię autentyczną. Behawiorysta napisany jest w sposób iście mistrzowski, a jego formę porównałabym nawet do reportażu, który może stać się całkiem solidną podstawą do instruktarzu terrorystycznego (oby nie!).

Kolejny ważny aspekt powieści to jej nieprzewidywalność. I to nie tylko w zakończeniu, ale także w konstrukcji akcji i jej zwrotach, które całkowicie wymykają się kanonom i podążają swoimi, niekonwencjonalnymi ścieżkami. Dzięki temu w pewnym momencie nie tylko nie wiemy, kto tak naprawdę jest winny i ścigany, ale także bierzemy pełną odpowiedzialność za głównego bohatera. Zaczynamy siłą rzeczy zastanawiać się, jakiego wyboru dokonalibyśmy, znajdując się w takiej sytuacji. Autor nie ma dla nas, czytelników litości, bez skrupułów zmuszając nas do refleksji i zastanowienia się nad naszą moralnością, do brania udziału w tych bestialskich wydarzeniach, wyciągania na światło dzienne naszych mrocznych stron. Mistrzowsko pobudza do działania tę naszą drugą naturę, którą skutecznie ukrywamy pod płaszczem codziennej normalności. Ponadto jak zwykle pozostaje na bieżąco z aktualnymi tematami społecznymi i problemami politycznymi. Istny majstersztyk!

I nie napiszę wiele o języku (jak to?!), konstrukcji zdań czy dialogów. To jest w tej książce najmniej ważne, jednak, biorąc pod uwagę moje upodobanie tej kwestii, czuję się zobowiązana, aby wspomnieć, że nie mam się do czego doczepić. Pomimo to język całkowicie schodzi na drugi plan ustępując miejsca wartkiej akcji i emocjom. I to jest tutaj najważniejsze.

Choć o Remigiuszu Mrozie i samym Behawioryście napisano już sporo, sama też postanowiłam dodać coś od siebie (a długo ta recenzja leżała w poczekalni). Ta powieść bowiem jest niezwykle angażująca i targa emocjami. Inna niż wszystkie (a trochę ich było), które do tej pory napisał Remigiusz Mróz, nie pozwala się od siebie oderwać, na długo pozostawiając czytelnika w niemej refleksji. Po jej przeczytaniu uważam (uwaga, uwaga!), że autor całkowicie zasłużył sobie na miano Króla Polskiego Kryminału. I nie tylko kryminału. Widać, że zmiana wydawnictwa wyszła pisarzowi na dobre. A ponieważ już dawno nie zdarzyło mi się rzucić absolutem – proszę: ABSOLUTNIE każdy powinien tę książkę przeczytać. Absolutnie! 

Podsumowanie:
Autor: Remigiusz Mróz
Tytuł: Behawiorysta
Strony: 488
Wydawca: Filia
Moja ocena: 10/10