Recenzja: Odnaleźć sisu
Autor:
Katja Pantzar

Recenzent:
Ocena:
3

Podsumowanie:

Nie wiem dlaczego, ale Odnaleźć sisu pozostawiła mnie w wyjątkowo świetnym nastroju i mimo wszystko bawiłam się dobrze podczas lektury. Bardzo podobały mi się również urocze ilustracje Pawła Sepielaka. Aż mnie ręka swędziała, tak chciałam złapać za kredki i pokolorować!

Zwykle nie czytam poradników. Na swoim koncie mam może dwa, trzy tytuły z tego gatunku (z czego tylko jeden – Ciężarówką przez 9 miesięcy Kaz Cooke – coś wniósł do mojego życia). Ostatnio jednak dużo eksperymentuję i coraz częściej sięgam po nowe literackie doświadczenia. Dlatego właśnie sięgnęłam po Odnaleźć sisu Katji Pantzar. Wciąż szukam nowych wrażeń. A poza tym jestem fanką skandynawskiego praktycznego minimalizmu i oczekiwałam, że właśnie taki sposób na szczęście znajdę w tej książce.

Odnaleźć sisu nie jest poradnikiem typowym. Przypomina bardziej pamiętnik autorki, która po zdiagnozowaniu u siebie depresji, postanawia zmienić otoczenie i na rok przenieść się do Finlandii, skąd pochodził jej ojciec. Tam uczy się nowego życia – nordyckiego, praktycznego życia, które ją zachwyca. Katja odnajduje bowiem szczęście w jeździe na rowerze, morsowaniu, zbieraniu jagód i grzybów, w saunie i zdrowym, zbilansowanym odżywianiu. Nic więc dziwnego, że Katja postanawia zostać w Finlandii na stałe, kształtować i wzmacniać swoje sisu oraz dowiedzieć się, czym właściwie ono jest. I dlaczego Finowie uczynili z niego swoją narodową cechę…
Czym zatem jest owo sisu? Katja Pantzar, szukając odpowiedzi, rozmawia z naukowcami zajmującymi się badaniem tego „zjawiska” oraz ze zwykłymi Finami, z którymi spędza czas na co dzień. Każdy ma jednak swoją teorię na temat tego czym jest sisu. Można go jednak określić jako:
Wyjątkowy rodzaj fińskiej wytrzymałości, niepoddawania się w obliczu wyzwań, obojętnie małych czy dużych, postawa, którą każdy może w sobie rozwinąć.
Mamy zatem książkę, w której blisko dwieście stron poświęconych jest zaletom morsowania, codziennej, niezależnej od pogody jazdy na rowerze, zdrowego odżywiania, korzystania z sauny i kontaktu z naturą. Powiem więcej. W Odnaleźć sisu Finlandia przedstawiona została jak utopia, ziemia obiecana, w której szczęście leje się z nieba. Aby być człowiekiem szczęśliwym wystarczy tylko zbierać jagody w lesie, wykąpać się w środku zimy w morzu i pobiec na saunę. A! Nie możemy także zapomnieć o odstawieniu samochodu do garażu i wybraniu roweru. Codziennie. Deszcz ze śniegiem nie powinny stanowić przeszkody. Wystarczy przecież mieć odpowiednie spodnie i jazda! Czyste, płynne szczęście. Dwieście stron, proszę Państwa.
Żeby było zabawniej, autorka kończy swój wywód słowami:
Morsowanie i całoroczna jazda rowerem nie musi wszystkim pasować. To jedna z kluczowych cech sisu: ten szczególny duch wytrzymałości honoruje niezależność i autonomię – chodzi o to, by być scenarzystą własnego sisu. 
Poważnie? Właśnie przeczytałam dokładnie 188 stron na ten temat, żeby dowiedzieć się, że ogólnie mogę robić wszystko? Wystarczy, że stawię czoła przeciwnościom i swojej niechęci? Czyli wystarczy, że wyprasuję w końcu to całe pranie, które od kilku dni na mnie czeka? Bo to aktualnie jest moja największa przeciwność. I naprawdę bardzo nie chcę tego robić. I chyba wolałabym pojechać do pracy rowerem w tę śnieżycę.
Ale nie jest tak, że ta książka nie ma żadnych zalet. Wręcz przeciwnie. Jest kopalnią informacji dla ludzi, którzy faktycznie lubią jeździć rowerem i chcą robić to niezależnie od pory roku. Jest także kopalnią porad dla początkujących morsów. Można z niej dowiedzieć się również o życiu w Finlandii, systemie szkolnictwa czy służbie zdrowia i to naprawdę robi wrażenie. Katja Pantzar zawarła w swojej książce wiele naprawdę ciekawych wyników badań, rozmawiała z interesującymi ludźmi. Mnie po prostu nie do końca podoba się idea pisania książki, w której pewne rzeczy powtarza się w kółko i do znudzenia. To chyba właśnie dlatego nie lubię poradników. A tutaj dochodzi jeszcze idealizowanie, odrzeczywistnianie wręcz życia w Finlandii.
Dziwi mnie także zatrważająco zła redakcja. Jak by nie patrzeć Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego jest wydawnictwem naukowym i coś takiego nie powinno mieć miejsca. Żebym nie była gołosłowna, przytoczę kilka przykładów.
  • Gdy dorastałam, byłam przyzwyczajona do tego, że pigułki – czy to na receptę czy bez – stanowią szybki sposób na rozwiązanie niemal każdego problemu, zarówno, jak i psychologicznego. (str. 149)
  • (…) staraj się, żeby posiłek był złożony w połowie z warzyw (…) – w jeden czwartej z ziemniaków (…) – i w jeden czwartej z białka (…). (str. 111)
Niestety takich „kwiatków” jest naprawdę sporo. Zdarzało się, że niektóre zdania czytałam kilkakrotnie (a nawet na głos!), ale nie mogłam znaleźć w nich sensu, znaczenia.
Nie wiem dlaczego, ale Odnaleźć sisu pozostawiła mnie w wyjątkowo świetnym nastroju i mimo wszystko bawiłam się dobrze podczas lektury. Bardzo podobały mi się również urocze ilustracje Pawła Sepielaka. Aż mnie ręka swędziała, tak chciałam złapać za kredki i pokolorować! Cudo!
Choć bez wątpienia w tej całej filozofii sisu jest COŚ, mi chyba jednak bliżej do hygge, jej bezpretensjonalnego komfortu i kaszmirowych skarpetek.
Podsumowanie:
Autor: Katja Pantzar
Tytuł: Odnaleźć sisu. Fiński sposób na szczęście przez hartowanie ciała i ducha
Tłumaczenie: Magdalena Rabsztyn-Anioł
Strony: 206
Wydawnictwo: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
Moja ocena: 5/10