Temat czerwcowego posta tematycznego niezwykle aktualny i upalny. Mówić mamy bowiem o naszych sposobach na upały. Czy istnieją w ogóle jakieś sposoby na upały?

Ja w ogóle problemu z upałami nie mam. Ja upały wręcz uwielbiam. Ja w temperaturze powyżej 30°C czuję się jak ryba w wodzie. Choć nie zaprzeczam, że bywa to męczące. Wiek już nie ten… Czasem mój organizm staje więc na granicy fizycznej wytrzymałości i błaga o chwilę wytchnienia. A ja wiem, jak ją sobie zapewnić.

Sposoby na upały

Moim najlepszym sposobem na przetrwanie upału jest… praca. A konkretnie – chłodne biuro. Nie, nie mamy klimatyzacji. Mamy za to rewelacyjną lokalizację, dzięki której pomieszczenie nigdy się nie nagrzewa. Nie ważne, jak gorąco jest na zewnątrz, w środku panuje przyjemna, niska temperatura (tak niska, że pod biurkiem wciąż trzymam grube skarpety, bo w sandałach marzną mi stopy!).

Z pracy jednak czasem trzeba wyjść. I w tym momencie zaczyna się koszmar. Prawdziwy koszmar, czyli pozbawiona klimatyzacji komunikacja miejska w godzinach szczytu. W tym właśnie momencie naprawdę potrzebny jest sposób. I to nie tylko na upały, bo w takiej sytuacji to często nie upał stanowi największy problem. Najrozsądniej jest więc się wyłączyć, zniknąć, a nie znam na to lepszego sposobu niż dobra książka. Nie musi to być mroźna historia. Musi natomiast być tak wciągająca, żebym zapomniała o otaczającym mnie świecie, żebym przegapiła swój przystanek (oj, zdarzyło się). Z dobrą książką upał mi nie straszny. I to nie tylko w autobusie.

Nie da się jednak przetrwać upału bez odpowiedniego nawadniania organizmu. Nie jestem fanką wody. W sumie nawet jej nie lubię. Dlatego zawsze mam przy sobie butelkę wody z cytryną i miętą bądź innymi owocami. Taki napój niesamowicie nawadnia i orzeźwia. Ponadto staram się wybierać zacienione miejsca, gdy jestem na zewnątrz.

Mam też swój sposób na przetrwanie fali upałów w domu. Wstaję koło 5 rano, otwieram na oścież wszystkie okna i wietrzę (w sypialni okno mam otwarte całą noc). Zanim wyjdę do pracy, zanim powietrze zrobi się gęste i gorące, zamykam wszystko na cztery spusty, a okna zasłaniam roletami. Dzięki temu do domu nie dostaje się żar, a i nagrzewające się szyby mają dużo mniejszy wpływ na temperaturę w pomieszczeniach.

Od niedawna jestem także szczęśliwą posiadaczką ogromnego basenu, który ulokowaliśmy w ogrodzie. I to, proszę Państwa, jest najlepsza broń w walce z upałem. A do tego świetna zabawa!