A. Fulińska, A. Klęczar – Mysia Wieża – recenzja

A. Fulińska, A. Klęczar – Mysia Wieża – recenzja

Literatura młodzieżowa

Czytanie przygodowych książek dla młodzieży sprawia mi teraz więcej radości, niż wtedy, gdy faktycznie byłam młodzieżą. Nie wiem, skąd się to bierze. Od jakiegoś czasu coraz częściej sięgam po tytuły dedykowane młodszym czytelnikom i bawię się przy tym wyśmienicie

Kiedy ogłoszone zostały czerwcowe kategorie Trójki e-pik, ucieszyłam się bardzo, ponieważ pasowały one idealnie do kilku zalegających na stosiku tytułów. Kiedy zabrałam się za czytanie książki z trzeciej, ostatniej już kategorii, nieco ostygł mi entuzjazm. Młodzieżowa przygoda, którą wybrałam, postanowiła być książką trudną i w sumie jednak niepasującą do kategorii. Na szczęście tego samego dnia zainwestowałam w abonament Legimi (no, w końcu!) i… wybrałam losowy tytuł z kategorii książek przygodowych. Och, dziękuję Ci ludzkości za ten wspaniały wynalazek, jakim jest Legimi! Bez tego pewnie nigdy na tę książkę bym nie trafiła. I straciłabym naprawdę wiele. 

A. Fulińska, A. Klęczar – Mysia Wieża – fabuła

Dwunastoletniego Igora wychowuje samotny ojciec – archeolog. Każde wakacje chłopak spędza więc na różnych wykopaliskach. Tego lata historia znów się powtarza – Igor wyjeżdża z ojcem na wykopaliska nad jeziorem Gopło. Poznaje tam swoją rówieśniczkę Hankę. I już od samego początku wiadomo, że te wakacje będą inne. 

NIkt bowiem nie spodziewał się spotkać tutaj gadających myszy, hologramu pewnego znanego czarodzieja w towarzystwie koguta czy dawnego władcy Polski w wydaniu zombie. Igor i Hanka nie mieli pojęcia, że tego lata będą musieli pozbyć się licha pracującego w korporacji czy rozszyfrowywać przepowiednie wieszczek i guślarzy. A to i tak tylko początek. 

Śledztwo prowadzone przez dwoje detektywów ujawni mroczne tajemnice, o których nigdy nie mówiło się głośno w domu chłopca. Wkrótce okaże się również, że Hanka, Igor i ich przyjaciele muszą uratować świat. Wszystko zależy teraz od nich. 

A. Fulińska, A. Klęczar – Mysia Wieża – recenzja

Nie wiem nawet od tego zacząć moje zachwyty, ponieważ Mysia Wieża pełna jest doskonałości. Zacznę może jednak od klimatu tej opowieści. Lato, wakacje, tajemnica do rozwikłania i dzieciaki jeżdżące na rowerach. Brzmi znajomo? Owszem! Jest to jeden z moich ulubionych motywów literackich. A jeżeli jeszcze dołożyć do tego słowiańską mitologię i historię, której znudziło się już bycie tylko historią, otrzymujemy wybuchową mieszankę idealną! 

Narracja poprowadzona jest z dwóch perspektyw – Hanki i Igora. Choć każde z dwójki dzieci wydaje się pochodzić nie z tej epoki, w rzeczywistości są od siebie bardzo różni, jak ogień i woda. To właśnie sprawia, że opisywane z dwóch perspektyw wydarzenia zaczynają żyć, bawić i naprawdę wciągać czytelnika w wir tych szalonych wydarzeń

Mojej uwadze nie umknęły także błyskotliwe dialogi – naturalne i niewymuszone. A to rzadkość w przypadku książek dla dzieci czy młodzieżowych. Jako dzieciaki z innej epoki, Hanka i Igor posługują się charakterystycznym dla siebie żargonem. I jest to, ku mojej radości, działanie konsekwentne i przemyślane. W istocie każdy bohater Mysiej Wieży jest świetnie skonstruowany. Nawet poboczne postaci zdają się mieć szkielet i charakter, którymi nie mogą się poszczycić niektórzy pierwszoplanowi bohaterowie wielu książek. 

I choć w teorii jest to książka dla dzieci, w praktyce nie wszystko może zostać przez najmłodszych czytelników zrozumiane. Mnóstwo jest bowiem w Mysiej Wieży historii, faktów i poważnych sytuacji, dzięki którym tak naprawdę wszyscy będą świetnie bawić się podczas lektury.

Sięgamy więc po młodzieżową książkę przygodową, a otrzymujemy genialną hybrydę powieści sensacyjnej, przygodowej, historycznej i fantastycznej, okraszoną niekiedy delikatnym dreszczykiem grozy. Wszystko w tej historii ma odpowiednio wyważone proporcje – humor, magia, historia, dialogi, archeologia i wakacyjna przygoda, którą przeżywamy wraz z bohaterami i wcale nie mamy ochoty jej kończyć!

A.Fulińska, A. Klęczar – Mysia Wieża – podsumowanie

Mysia Wieża sprawiła, że pewnego dnia przegapiłam swój przystanek w drodze do pracy. Wsiąknęłam całkowicie, zapomniałam, gdzie jestem, bo duchem byłam w Kruszwicy, szukając podstępnej Dragomiry. I wydaje mi się, że jest to najlepsze słowo podsumowania. 

Wprost nie mogę się doczekać kolejnych książek z serii „Dzieci dwóch światów”. Mam nadzieję, że historia Hanki i Igora dopiero się zaczęła

Wydawnictwo: Galeria Książki


Książka przeczytana w ramach wyzwania Trójka e-pik organizowanego na blogu Książki Sardegny.

Kategoria: młodzieżowa przygoda.

Znów mi się udało trójkę ukończyć i jestem z siebie bardzo zadowolona. Tym bardziej, że ta trójka nie stanowiła jedynych książek, jakie udało mi się przeczytać w czerwcu!

Niebawem widzimy się więc z kolejnej recenzji!