Mikołaj Marcela – „Best Seler i zagadka znikających warzyw” – recenzja

Mikołaj Marcela – „Best Seler i zagadka znikających warzyw” – recenzja

Jedzenie w roli głównej

O tym, jak bardzo lubię jeść pisałam w ŚBKowym wpisie tematycznym, natomiast o tym, jak wiele frajdy dostarcza mi ożywione jedzenie, wspominałam przy okazji recenzji książki Krzysztofa Bonka Pulpa Owocowa i Ostry Sos Chili. Oczka mi się zaświeciły, gdy na pewnym blogu znalazłam swojego czasu recenzję kolejnej książki z pożywieniem w roli głównej. Wiedziałam, że prędzej czy później po tę książkę sięgnę.

A stało się to nawet prędzej, ponieważ autorka rzeczonego bloga wymyśliła sobie wyzwanie i wymyśliła sobie kategorię, do której wyżej wspomniana książka z jedzeniem w roli głównej idealnie pasuje.

Mikołaj Marcela – Best Seler i zagadka znikających warzyw – fabuła

Są rzeczy na niebie i na ziemi, o których się warzywom nie śniło.

Jarzynowo. Mała miejscowość położona na skraju Wielkiego Lasu, zamieszkiwana przez przeurocze, a jakżeby inaczej, warzywa. Tutaj porządku strzeże szeryf Best Seler, stary Hilary Czosnek opowiada fascynujące historyjki, a nauczyciel biologii Bartłomiej Brokuł jest specem od technologii kryminalistycznych.

Życie warzyw w Jarzynowie toczy się spokojnie i beztrosko. Do czasu, aż pewnego dnia Anielka Brukselka, córka Augusty Kapusty, nie wraca do domu po imprezie u koleżanek. Jej zaginięcie wstrząsa społecznością Jarzynowa. Tym bardziej, że kilkanaście lat wcześniej miało miejsce podobne zniknięcie. Niestety, Maliny Pomidor nie odnaleziono po dziś dzień, a sprawa jej zniknięcia nigdy nie została wyjaśniona.

Best Seler wszczyna śledztwo. Jest jednak przekonany, że zniknięcie Anielki Brukselki to zwyczajny, nastoletni wyskok. Nie wierzy, aby porwał ją Wampij lub inny stwór, w co uparcie wierzy młodsza siostra Anielki – Melka Brukselka.

Wkrótce dochodzi do kolejnych zaginięć. Melka Brukselka i Kornelka Brukselka postanawiają odnaleźć siostrę na własną rękę, pewne, że nie ma jej już w Jarzynowie. Ani jej, ani Dżesiki Papryki… Śledztwo Besta natomiast wyciąga na światło dzienne wstydliwe tajemnice mieszkańców Jarzynowa.

Czy tej radosnej, pełnej witamin ekipie uda się odnaleźć zaginione warzywa?

Mikołaj Marcela – Best Seler i zagadka znikających warzyw – recenzja

Mateńko! Jakaż to jest wspaniała historia. Opisywana jest jako „kryminał vege dla dzieci w każdym wieku”. I, zaiste, kryminałem jest. Ale nie tylko.

Best Seler i zagadka znikających warzyw to także przezabawny… dreszczowiec i thriller. Tak! Mroczne lasy, Wampije i inne straszne stwory, które powodują gęsią skórkę na skórkach małych warzyw, pistolety, śmierć, intrygi, romanse – wszystko to znalazło się w tej krótkiej, uroczej historyjce.

Co więcej, autor w niemal mistrzowski sposób bawi się konwencją, intertekstualnością i popkulturą. Większość literackich i kulturowych nawiązań (Inwokacja Adama Bakłażana z Pana Bakłażana, czyli Pierwszych Wykopków w Jarzynowie czy prasowa rubryka Piszę, jak jest, którą prowadzi Mariusz Jakub Bób) zapewne nie będzie zrozumiana przez młodszych czytelników. Stanowią one jednak rarytas dla starszych i dla rodziców, którzy czytają Best Selera swoim pociechom. Ja bawiłam się przewybornie.

Był dreszczyk grozy, był humor, tajemnica do rozwikłania, podejrzani mnożący się jak grzyby po deszczu, intrygi, potwory i przeuroczy bohaterowie o jeszcze bardziej urokliwych imionach. Ale przede wszystkim Best Seler i zagadka znikających warzyw to ogrom świetnej zabawy.

A zakończenie? Całkowicie zaskakujące i nieco dramatyczne. Znalazło się jednak miejsce także na happy-end. Krótko mówiąc, zakończenie zawierało wszystko to, co zakończenie zawierać powinno. Mnie jednak najbardziej cieszy, że autor pozwolił nam mieć nadzieję na to, że jeszcze kiedyś wrócimy do Jarzynowa. Och, jakże byłoby cudownie!

Mikołaj Marcela – Best Seler i zagadka znikających warzyw – ebook

Swój egzemplarz Best Selera zakupiłam w formie ebooka i muszę przyznać, że jestem naprawdę pozytywnie zaskoczona. Jest to jeden z najlepiej wydanych ebooków, jakie miałam okazję czytać. Żadnych błędów czy rozjeżdżającego się tekstu. Ponadto przepiękne ilustracje Małgorzaty Flis, które wcale nic nie straciły w wersji elektronicznej (miałam możliwość porównania z wersją papierową). Po prostu cudeńko! Nie omieszkam jednak zaopatrzyć się także w papierowe wydanie.

Mikołaj Marcela – Best Seler i zagadka znikających warzyw – podsumowanie

Ostatnimi czasy coraz więcej u mnie książek młodzieżowych i książek dla dzieci. Do niedawna nie byłam nawet świadoma, jak rewelacyjne są to tytuły. Po Małym Lichu Marty Kisiel i Przekręcie na Van Ghoga Derona R. Hicksa przyszła kolej na Best Selera, który który całkowicie mnie zauroczył. Może to za sprawą tych sympatycznych imion, może za sprawą ciekawej, nietuzinkowej fabuły, na pewno jednak dzięki ożywionemu jedzeniu.

Jestem przekonana, że każde dziecko, każdy nastolatek i każdy dorosły będą rewelacyjnie się bawić podczas lektury Best Selera.

A ja zyskałam kolejną książkę, którą mogę polecać, jako zachętę do czytania dla dzieci. I jak szeryf Seler ich nie zachęci, to ja już nie wiem, co by to mogło być!

Wydawnictwo Literackie


Książka przeczytana w ramach wyzwania Trójka e-pik organizowanego na blogu Książki Sardegny. Kategoria: coś pysznego!

Wracam do gry! Pamiętajcie, że w każdej chwili też możecie dołączyć do wyzwania.

Nie trzeba mieć bloga, nie trzeba pisać recenzji. Wystarczy dzielić się swoimi osiągnięciami na blogu Zuzy!